„W wielkich, pewnie około dwustulitrowych beczkach magazynowano zbrylone kawały cukierkowej masy”– wspomnienie (cz. 11)

Oto jedenasta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Dla nas, wtedy już nastolatków, Wrzeszcz nie kończył się na końcu „naszej” ulicy, tym bardziej, że gdy przeprowadziliśmy się z Dubois na Żołnierza Tułacza (dziś Kunickiego) zmieniłem szkołę i siódmą klasę kończyłem w już…

„Paradowaliśmy z tym znalezionym karabinem ulicami Leczkowa, Wyspiańskiego i Grunwaldzką, wzbudzając sporą sensację”– wspomnienie (cz. 10)

Oto dziesiąta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Około roku 1955, czyli kiedy byliśmy w czwartej lub piątej klasie szkoły podstawowej, podczas buszowania w terenie odkrywaliśmy z chłopakami nie lada atrakcje! Na terenie poniemieckiego cmentarza przy alei Zwycięstwa (wówczas Marszałka Rokossowskiego), na…

„Przyjeżdżał do nas „szmaciarz”. Jego konny wóz był obwieszony różnymi dobrami, a on sam darł się wniebogłosy: Szmatyyy, butelkiii, słoikiiii skupuję!” – wspomnienie (cz. 9)

Oto dziewiąta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Ulica Jagienki – podobnie jak i Zbyszka z Bogdańca – od strony ulicy Mickiewicza składała się z czterech szeregowców, po dwa z każdej strony ulicy. W przerwie pomiędzy szeregowcami biegła mała uliczka łącząca aleję…

„Na skrzyżowaniu z ulicą Roosevelta, w zielonym, drewnianym budyneczku, działał Bar Mleczny, taki bez nazwy” – wspomnienie (cz. 8)

Oto ósma część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Ulica Mickiewicza zaczyna się na rondzie Placu ks. Komorowskiego. Na niezabudowanym po wojnie placu między ulicami Lelewela a Waryńskiego, tuż nad Rzeczką, wyrzucone z ugoru na alei Roosevelta karuzele rozkładały się wraz ze strzelnicami…

„Wagony były zapełnione ponad miarę, a na ich stopniach wisiały „winogrona” pasażerów” – wspomnienie (cz. 7)

Oto siódma część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Linia tramwajowa nr 5 łączyła nasz Wrzeszcz z Brzeźnem, a dalej z Nowym Portem, a jeszcze dalej – z dalekim światem. Była to linia jednotorowa z kilkoma mijankami, czyli dwutorowymi odcinkami długości około pięćdziesięciu…

„Do Rzeczki spuszczano popłuczyny z piwnych kadzi, przez co woda zabarwiała się na brunatno” – wspomnienie (cz. 6)

Oto szósta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Dolny Wrzeszcz na dwie części dzieli Rzeczka (dopiero dużo później dowiedziałem się, że to Potok Strzyża). Początek „naszej” Rzeczki identyfikowaliśmy w stawie przy browarze. Wypływając ze stawu, Rzeczka ginęła za ogrodzeniem zakładu, by po…

„Cygańskie tabory wywoływały wielki popłoch wśród miejscowych gospodyń” – wspomnienie (cz. 5)

Oto piąta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Ulica Roosevelta – czyli dzisiejsza al. gen. Józefa Hallera – na wysokości naszego podwórka od zachodniej strony była zabudowana przedwojennymi, długimi trzypiętrowymi kamienicami z dwuspadowym dachem pokrytym czerwoną dachówką. Wzdłuż bloków biegł szeroki chodnik…

„Gangi” Dolnego Wrzeszcza – wspomnienie (cz. 4)

Oto czwarta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Tereny przyległe do „naszej” ul. Jagienki stanowiły swoiste odrębne terytorium, które my, „chłopcy z ulicy”, uważaliśmy za „swoje”. Cała nasza kilkunastoosobowa „banda” gotowa była go bronić (jak „smakowało” to poczucie własności i odrębności opisał…

„Na korytarzach i na boisku spotykaliśmy siódmoklasistów z wąsami, czasem z brodą” – wspomnienie (cz. 3)

Oto trzecia część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Szczenięce lata minęły i przyszła szkoła. Poszedłem do niej w 1951 roku. Pamiętam jak nas witano. Na dziedzińcu wystawiono stoliki, na stolikach tekturowe talerzyki z cukierkami i herbatnikami, a pomiędzy dorodnymi kasztanowcami transparent z…

„Zakamuflowani w krzakach porzeczek, zasłuchani w opowieści, braliśmy swoje pierwsze lekcje historii” – wspomnienie (cz. 2)

Oto druga część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Ośrodkiem „życia kulturalnego” naszej ulicy Jagienki (dziś Stanisława Dubois) był magiel. Prowadziła go pani Midurowa. Maglownica – wielka, ciężka, drewniana konstrukcja – mieściła się w drewnianej, oszklonej werandzie dobudowanej do szczytu budynku nr 78.…

„Ojciec z dużą zaciętością usuwał pilnikiem z trzonków noży i łyżek niemieckie „gapy”” – wspomnienie (cz. 1)

Poniżej prezentuję pierwszą część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Z Wrzeszczem związany zostałem pod koniec 1945 roku, gdy jako półtorarocznego malucha wraz ze starszą o 1,5 roku siostrą Basią Rodzice moi w ramach zasiedlania Ziem Odzyskanych przywieźli do Gdańska. Przyjechaliśmy transportem z…

„Przed barakami były urządzone gazony z herbami miast” – wspomina osiedle Narwik Andrzej Kupidura

Po wojnie wraz z rodzicami zostałem przesiedlony ze Starachowic na Ziemie Odzyskane, do Gdańska. Przyjechaliśmy transportem kolejowym (wagony jak w filmie „Sami Swoi”) wespół ze sporą grupą rodzin wzajemnie się znających, z centralnej Polski. Transport dotarł do „Narwiku” i tam zatrzymaliśmy się na kilka dni, po czym zamieszkaliśmy przy ul. Jagienki (obecnie Dubois) w jednopiętrowym,…

„W naszym baraku było ok. 12-14 mieszkań, raczej dwuizbowych” – wspomina osiedle Narwik Beata Skóra

W Narwiku zamieszkaliśmy w 1964 roku. Mój ojciec dostał tam przydział na mieszkanie przejściowe jako pracownik Gdańskiej Stoczni Remontowej, gdzie przeniósł się ze Stoczni Marynarki Wojennej na Oksywiu, właśnie ze względu na możliwość szybszego otrzymania mieszkania. Wcześniej mieszkaliśmy w Kątach Rybackich. Po sprzedaży domku rodzice wpłacili środki na mieszkanie w Nauczycielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Sopocie,…

„Pan woźny wielkim dzwonkiem na drewnianej rączce obwieszczał początek i koniec przerwy” – wspomnienie Urszuli Śmiałek

Dzieciaki z mojego podwórka rodziły się w szpitalu przy ul. Klinicznej, a uczyły w „dwudziestce ósemce”, działającej w wielkim, nieco ponurym gmaszysku z czerwonej cegły, stojącym przy początku ul. Leczkowa. Właściwie w budynku działała nie jedna, ale dwie szkoły, rozdzielone wielką salą gimnastyczną do użytku wspólnego: w jednym końcu dwudziesta ósma, w drugim – osiemnastka.…

„Latem aleją Roosevelta pędzono krowy…” – wspomnienie

W odpowiedzi na niezwykle entuzjastyczne przyjęcie wspomnień pani Sylwii Baranowskiej postanowiłem przypomnieć Wam wspomnienia spisane na moją prośbę kilka lat temu przez pana Adama Woźniaka, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, który wychował się w dawnej Kolonii Zieleniec. Tekst ten towarzyszył mojemu artykułowi pt. Zapomniane Osiedle Roosevelta, który opublikowałem w 2012 roku w czasopiśmie 30 Dni (nr 3-4…

„Najfajniejsze ślizgawki były na Marksa…” – wspomnienie (cz. 4)

Prezentuję czwartą, ostatnią część wspomnień pani Sylwii Baranowskiej z Dolnego Wrzeszcza: O przemieszczaniu się W tamtych latach autobus linii numer 124 miał trasę znacznie krótszą niż obecnie. Ulicą Kościuszki zjeżdżał w dół, skręcał w aleję Marksa i tam miał przystanek. Popołudniami jeździł co 20 minut i przyjeżdżał 8, 28 i 48 minut po pełnej godzinie.…

„Po parzystej stronie mieszkał p.Sielicki, który robił fajne taborety…” – wspomnienie (cz. 3)

Zachęcona pozytywnym odbiorem swoich spisanych wspomnień, pani Sylwia Baranowska postanowiła pisać dalej, z przyjemnością więc prezentuję Wam trzeci odcinek: Dorośli i ich zajęcia Dzieci na ogół mało wiedzą o sprawach dorosłych, ale ja pamiętam całkiem sporo. Napiszę tylko o niektórych sąsiadach, aby uszanować prywatność osób do dziś mieszkających przy ul. Deotymy. Deotymy 1, piętro: Pani…

„Latawce najlepiej puszczało się na wysypisku…” – wspomnienie (cz. 2)

Oto druga część wspomnień pani Sylwii Baranowskiej, mieszkanki Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jej zgodą (bardzo dziękuję!): Stopklatki z Dolnego Wrzeszcza, cz. 2 Były latarnie gazowe. Przepiękne. Wieczorami jakiś pan je zapalał. Nie wiem, jak, zapewne byłam już w łóżku. Ale pamiętam poranki, gdy przychodził pan, takim specjalnym wysięgnikiem odchylał jedną…

„Jesienią znosiliśmy z Kościuszki sterty klonowych liści…” – wspomnienie (cz. 1)

Poniżej prezentuję pierwszą część wspomnień pani Sylwii Baranowskiej, mieszkanki Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jej zgodą (bardzo dziękuję!): Stopklatki z Dolnego Wrzeszcza, cz. 1 Gdy byłam dzieckiem, okna w mieszkaniach były pojedyncze. Zimą ziąb straszny. Siadając na kibelku, między deskę a uda podkładałam dłonie. Na codzienne mycie grzało się wodę w…

Chodziłem do Dwójki…

Jak zapewne wielu z Was wie, ukończyłem „słynną” Dwójkę, czyli II LO we Wrzeszczu. Niedawno moja szkoła obchodziła 70. urodziny, czemu towarzyszyły obchody, na których mnie nie było oraz publikacja, w której jestem (wraz z Janem Danilukiem napisaliśmy tekst o historii budynku szkoły). Niedawno odebrałem swój egzemplarz tej publikacji i zagłębiłem się w lekturę. Sporo…