„W wielkich, pewnie około dwustulitrowych beczkach magazynowano zbrylone kawały cukierkowej masy”– wspomnienie (cz. 11)

Oto jedenasta część wspomnień pana Andrzeja Kupidury, mieszkańca Dolnego Wrzeszcza, spisanych za moja zachętą i publikowanych za jego zgodą (bardzo dziękuję!): Dla nas, wtedy już nastolatków, Wrzeszcz nie kończył się na końcu „naszej” ulicy, tym bardziej, że gdy przeprowadziliśmy się z Dubois na Żołnierza Tułacza (dziś Kunickiego) zmieniłem szkołę i siódmą klasę kończyłem w już…