O „Reportażach z Wolnego Miasta” Richarda Teclawa uwag kilka

Gdańska Fundacja Terytoria Książki wydała niedawno kolejny tom w bardzo ciekawej serii Danzig w Gdańsku, prezentującej szerzej nieznane teksty o naszym mieście, napisane przed 1945 rokiem. Tym razem jest to zbiór kilkudziesięciu artykułów prasowych, opublikowanych w Danziger Volksstimme – poczytnym, międzywojennym organie prasowym gdańskiej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Ich autorem jest Richard Teclaw (1896-1956), jeden z najpopularniejszych dziennikarzy Wolnego Miasta.

Tytuł zbioru wskazuje na formę reportażu, ale są to raczej krótkie, niepozbawione specyficznego humoru relacje zabarwione publicystyką, prezentujące drobne sprawy kryminalne rozpoznawane przez władzę sądowniczą Wolnego Miasta Gdańska. Otrzymujemy całkiem wnikliwy obraz obyczajowości niższych warstw społecznych gdańskiego pseudopaństwa okresu międzywojennego. Bohaterami reportaży są ludzie częstokroć uwięzieni w błędnym kole biedy, ignorancji i bezradności, skonfrontowani z bezduszną machiną lokalnej policji oraz wymiaru sprawiedliwości. Poznajemy tu głównie drobnych cwaniaczków, lokalnych naiwniaków czy hazardzistów, którzy weszli w kolizję z prawem. Teclaw pisze o nich ze współczuciem. Nie zadowala się powierzchownym opisem ich tarapatów, ale próbuje dociec ich źródła, którym niejednokrotnie jest systemowa niesprawiedliwość, na jakiej zbudowany jest świat bogatych przeciw biednym. Autor nie ukrywa sympatii wobec bohaterów swoich tekstów, ani sprzeciwu wobec często spotykającej ich niesprawiedliwości. Za tę krytykę nieuczciwych sędziów nie raz przyszło mu zapłacić grzywnę.

Przyznam, że lektura tego zbioru lekką nie jest. Egzotykę świata, który przedstawia Teclaw, dodatkowo podkreślają wtrącenia w dziś już praktycznie wymarłym języku ulicy dawnego Danzig, przekładanym cierpliwie na język polski przez niezmordowanego Janusza Mosakowskiego. Chyba nic bardziej nie uzmysławia owej zerwanej ciągłości w kulturze Gdańska, jak właśnie te fragmenty w tzw. Danziger Missingsch. Jednocześnie z lektury płynie smutna konstatacja, że – podobnie zresztą jak i dziś – ludzie nieuprzywilejowani, zaniedbani, wykluczeni mieli raczej nieciekawe perspektywy życiowe. Pamiętajmy o tym, kiedy kolejny raz będziemy wzdychać do starych gdańskich pocztówek i „utraconego” w 1945 roku miasta.

Richard Teclaw, Reportaże z Wolnego Miasta 1926-1928, Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *