Na marginesie „Wspomnień z młodości ubogiej służącej”

Najnowszą książkę z serii Danzig w Gdańsku wydawca – Fundacja Terytoria Książki (związana z wydawnictwem słowo/obraz terytoria) opisuje jako „obrazki z życia gdańskiego mieszczaństwa oraz biedoty drugiej połowy XIX wieku”, podkreślając, że to okres wciąż słabo znany zarówno gdańskiej historiografii, jak i współczesnemu polskiemu czytelnikowi. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w zupełności – dziewiętnastowieczny, „pruski” Gdańsk wciąż jeszcze nie został wyeksplorowany w wystarczającym stopniu. Jednak w tych „obrazkach” znalazłem coś więcej – i wcale nie mam tu na myśli warstwy narracyjnej czy językowej, której lokalny koloryt tłumacz tego dzieła starał się uwypuklić.

Otóż kryjąca się za pseudonimem anonimowa autorka wspomnień prowadzi nas przez kolejne miejsca swego zatrudnienia, opisując domy mieszczan, miejskie sklepy i zakłady produkcyjne oraz sutereny biedoty, przy czym więcej miejsca niż topografii miasta (a zabiera nas m.in. na Rzeźnicką, Długą i Korzenną, na cmentarz przy Wielkiej Alei, ale także do gospody na Stogach czy przytułku dla starców na Polankach) poświęca ludziom. Przygląda się im bardzo „demokratycznie”, bowiem znajdziemy tu charakterystyki zarówno przedstawicieli wyższych klas, dla których autorka pracuje, jak i biedoty, z której się wywodzi. Z katalogu bezlitośnie punktowanych postaw, dziwactw i zwyczajnych patologii wyłania się przygnębiający obraz nierówności płciowych oraz klasowych tamtej epoki. Głodowe pensje na granicy minimum egzystencjalnego, wyzysk pracą ponad siły, ograniczanie osobistej wolności, ciągła przemoc psychiczna, a niekiedy także fizyczna oraz seksualna – to codzienność ubogich kobiet, które najmowały się do służby w „lepszych” domach, ale doświadczana także we własnym środowisku. Przy czym uderzające jest to, jak autorka przełamująca społeczne tabu (służące przecież nie mają głosu!) w żadnym miejscu się tej sytuacji nie dziwi, ani nią nie bulwersuje. Co prawda dzięki inteligencji, odwadze oraz sprytowi udaje jej się uniknąć poważniejszych tarapatów, jednak w żadnym miejscu nie walczy z systemem, nie nawołuje do jego zmiany. Groza życia w tamtych czasach jakby do niej nie dociera. To pogodzenie skądinąd niezależnej kobiety z zastaną niesprawiedliwością sprawia, że książka jest cennym – chociaż nieco konfundującym – świadectwem epoki.

Wspomnienia z młodości ubogiej służącej to książka krótka, ciekawa, napisana soczystym językiem. Polecam uwadze nie tylko miłośników historii Gdańska, ale także osobom zainteresowanym obyczajowością i życiem codziennym dziewiętnastowiecznych miast oraz wszystkim o lewicowej i feministycznej wrażliwości.

Marie Sansgêne, Wspomnienia z młodości ubogiej służącej, Fundacja Terytoria Książki 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *