Lecznica dla koni z UNRRY przy al. Hallera na filmie!

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w badaniu historii Wrzeszcza jest możliwość weryfikowania bądź obalania rozmaitych legend. A już w ogóle jest super-fajnie, gdy przy okazji odkrywam fragment przeszłości naszej dzielnicy, o którym nikt dotąd nie wiedział.

Kiedyś słyszałem o koniach z dostaw UNRRY, które zaraz po wojnie rzekomo trzymano przy dzisiejszej al. gen. J. Hallera, mniej więcej w miejscu, gdzie dziś działa baza autobusowa GAiT (do niedawna ZKM). No to postanowiłem podrążyć.

O dostawach z UNRRY pisałem już jakiś czas temu – skupiłem się wtedy na drobiu, ale wspomniałem, że przywożono także konie. Przysyłano je nam ze Skandynawii, ale przede wszystkim z USA i Kanady. Konie spędzały na statkach od 2 do 4 tygodni, niestety nie były to warunki zbyt dobre – pod pokładami było ciasno, gorąco, statkami niejednokrotnie miotało na morzu. Konie przypływały więc osłabione, poturbowane, z ranami dartymi. Część zwierząt przypływała zarażona lub chora – było to szczególnie częste wśród koni wysyłanych z USA. (W transporcie padało łącznie ok. 4% wysyłanych koni).

Statki UNRRY przybijały do Nabrzeża Szczecińskiego w pobliżu ul. Wiślnej – na pamiątkę tych wydarzeń jego końcowy odcinek nazywa się dziś Nabrzeżem Końskim. Sam rozładunek koni możemy zobaczyć w kronice filmowej!

W porcie dokonywano klasyfikacji zwierząt: zdrowe kierowano do transportu w głąb kraju, chore pędzono (lub wieziono ciężarówkami) do Państwowej Lecznicy dla Zwierząt z dostaw UNRRA Wrzeszcz – Zaspy. Placówkę tę utworzono naprędce w barakach dawnych obozów pracy Schichau-Wohnlager Ferdinand I i II, utworzonych w latach wojny między dzisiejszą ul. Chrobrego a al. gen. J. Hallera.

I teraz najlepsze: tam też zajrzała kamera kroniki filmowej!

W lecznicy zajmowano się prawe wyłącznie końmi. (Po sąsiedzku z lecznicą działała wylęgarnia drobiu dostarczanego przez UNRRĘ). W samym maju 1946 roku przybyło do Polski 14 tys. sztuk koni, z czego 1651 trafiło do lecznicy przy al. Hallera (padło 139). Łącznie w latach 1945-46 przewinęło się przez Lecznicę 16 496 chorych koni (padło 2448 sztuk).

Bliskość portu, spokojna okolica, sąsiedztwo łąk oraz sama infrastrukturą poobozowa stanowiły idealne warunki dla prowadzenia tego typu działalności. Jednakże lecznica borykała się z całą masą problemów: zbyt małą liczbą lekarzy i brakiem odpowiedniego personelu pomocniczego, prowizorycznością stajni (mieściło się w nich tylko ok. 360 koni, reszta stała na świeżym powietrzu), brakiem leków.

Baraki Państwowej Lecznicy dla Zwierząt z dostaw UNRRA Wrzeszcz – Zaspy (Medycyna Weterynaryjna, 1947)

Jak podsumowywał dyrektor placówki, dr A. Pępkowski: „Z powodu warunków prowizorycznych praca stale jest ciężka, żmudna, nigdy nie kończąc się, w kurzu bądź w spiekocie słonecznej, na deszczu albo w bagnie, na śniegu lub na mrozie dochodzącym do 20 stopni.

Pracownicy jednak nie poddawali się, prowadząc we własnym zakresie także wiele prac nieweterynaryjnych: naprawili i urządzili baraki, urządzili okólniki (wygrodzone podwórza), postawili ogrodzenie, podłączyli instalacje wodociągowe dla pojenia zwierząt oraz elektryczność. W okresie największego nasilenia dostaw z UNRRY w trzech trójmiejskich lecznicach (bo była jeszcze jedna w Gdyni oraz jedna w Sopocie) pracowało 11 lekarzy, 1 aptekarz, 8 studentów praktykantów, 15 felczerów i sanitariuszy, 1 laborant apteczny, 10 pracowników biurowych, 2 kierowców, 1 kowal i 250 robotników.

Ogłoszenia publikowane w „Dzienniku Bałtyckim” w latach 1946-47 (bibliotekacyfrowa.eu)

W czerwcu 1947 roku w związku ze zbliżającym się końcem dostaw stopniowo zmniejszano personel. Ostatni transport koni przypłynął do Gdańska w listopadzie 1947 roku.

Jeszcze raz dr A. Pępkowski: „Ze względu na krótkotrwałość Lecznicy, nie rozbudowywano specjalnych sal chirurgicznych, ani pomieszczeń dla badań itp., gdyż położenie i teren pod żadnym względem nie nadają się na stałą Lecznicę.

Wraz z końcem transportów, lecznicę zlikwidowano. Baraki otrzymały nowe przeznaczenie.

Dziś po dawnej lecznicy nie ma żadnego śladu, nie jest także – tak jak działalność samej UNNRY – nijak upamiętniona w przestrzeni miasta. Zostały nagrania filmowe – rzecz jak najbardziej sensacyjna!

Share this...
Share on Facebook
Facebook
0Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *