Pierwszy przejazd PKM-ką, czyli szynobusem z Wrzeszcza do… Brętowa

Oto spełnił się sen bardzo wielu osób. Po odbudowanym nasypie kolejowym i malowniczych wiaduktach, biegnących z Wrzeszcza prawie na Kaszuby, po 70 latach znów pojechały pociągi. Od kilku dni możemy podróżować Pomorską Koleją Metropolitalną. No to się wybrałem.

pkm_1

Pamiętając, jak dwa i pół roku temu wraz z Henrykiem Jurszem, znawcą historii pierwszej kolei kokoszkowskiej (1914-1945), przeszliśmy się po „ogolonym” nasypie, dziś przecieram oczy ze zdumienia. Ta linia kolejowa wraz z całą infrastrukturą naprawdę powstała! Za kilka miesięcy pewnie nam to spowszednieje, ale póki co przejazd nowoczesnymi szynobusami trasą, którą przez lata wielu z nas pokonywało w wyobraźni, stanowi doświadczenie prawdziwie mistyczne. Do tego widoki z przystanków oraz wnętrza pociągu są po prostu piękne i zupełnie nieopatrzone.

pkm_4pkm_2 pkm_6pkm_3

Niestety, w wymiarze czysto praktycznym nie jest już tak wspaniale. Moje pierwsze doświadczenie z PKM-ką pozostawiło po sobie cebulasty posmak.

  1. Do pociągu wsiadłem na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Wywieszony w gablotach rozkład jazdy jest nieczytelny – w jednej pogmatwanej tabelce uwzględniono wszystkie pociągi wszystkich klas i relacji. Średnio rozgarnięty pasażer nie ma szans się w tym połapać – nie wspominając już o gościach z zagranicy. Czy przygotowanie osobnej tablicy z rozkładem jazdy PKM-ki na kluczowej stacji to rzeczywiście taki wielki problem?
  2. Zainteresowanie nową linią jest ogromne – i bardzo dobrze, przecież o to właśnie chodzi, aby mieszkańcy naszej aglomeracji nauczyli się z tego cuda korzystać i rezygnowali z aut. Sobotni pociąg o 13:30 napakowany był więc do pełna. Szkoda tylko, że w środku nie działała klimatyzacja. Dlaczego ten oczywisty wynalazek w środkach komunikacji zbiorowej w Polsce wciąż traktowany jest jako luksus? W pociągu było tak gorąco, że zamiast do samego portu lotniczego, dojechałem zaledwie do Brętowa i wysiadłem.
  3. PKM-kę obsługuje dobrze nam znana firma PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście Sp. z o.o.. I dokładnie taką jakość ma obsługa klienta na nowej linii. Jako że automatów biletowych na peronach jeszcze nie ma, bilety można kupić jedynie u kierownika pociągu. Tak się jakoś złożyło, że obaj kierownicy, z którymi wszedłem w interakcję, byli ostentacyjnie zblazowani, wręcz niemili – czyli prezentowali znany nam wszystkim doskonale standard. Pracują za karę?
  4. Jak już wspomniałem, wysiadłem na stacji Brętowo i tu kolejne kuriozum. Otóż system informacji głosowej co chwila zapowiadał nadjeżdżające pociągi, które jednak wcale nie nadjeżdżały. Odtwarzany bez przerwy komunikat na wyludnionym peronie sprawiał upiorne wrażenie. Zaoszczędzono na szkoleniach pracowników, czy też może mimo szkoleń Pan Kazik tudzież Pani Grażynka wciąż nie ogarniają obsługi komputera?

Podsumowując pierwsze wrażenia: fakt, że PKM-ka naprawdę powstała i do tego niesie ze sobą tak odmienne doznania estetyczne jest niezaprzeczalnie sukcesem. Jednakże radzę poważnie zastanowić się, czy warto praktyki i obyczaje znane z SKM-ki powielać na nowej linii. Bo na razie tzw. przyjazność dla użytkownika oraz jakość obsługi klienta prezentują mocno średni poziom.

Ale żeby nie było tak pesymistycznie, zakończę pozytywną nutą: bardzo cieszy mnie fakt, że przy okazji uruchomienia PKM-ki do powszechnego użycia i świadomości przebijają się (powracają?) takie fajne gdańskie nazwy, jak Strzyża, Brętowo czy Matarnia 🙂

Podziel się tym ze światemEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *