Zapomniany zajazd Hermannshof

17 GRUDNIA 2015: Tekst o zajeździe Hermannshof, który opublikowałem tu pierwotnie, przerobiłem i rozszerzyłem w artykuł Brunshof i Hermannshof – zapomniane majątki Wrzeszcza, opublikowany w czasopiśmie 30 dni (nr 6/2015, s. 36-43).

Poniżej przedstawiam pierwsze dwie strony artykułu na zachętę – i zapraszam do kiosków 🙂

30dni_2015_brunshof_hermannshof

INFORMACJE, KTÓRE NIE ZMIEŚCIŁY SIĘ W ARTYKULE:

W słynnej galerii Albertina w Wiedniu obejrzeć można grafikę autorstwa Antonie Waterloo (1609–1690), holenderskiego rysownika i rytownika, opisaną pierwotnie jako hostelerie près de Danzig („zajazd pod Gdańskiem”), a utożsamianą właśnie z zajazdem Hermannshof. Praca powstała ok. 1660 roku, podczas podróży artysty przez Prusy i Gdańsk, a więc kilkanaście lat przed podawanym przez źródła powstaniem zajazdu. Dwukondygnacyjny domek nad stawem, otoczony dosyć pierwotnym, leśnym krajobrazem teoretycznie mógł zostać przebudowany w dworek znany z litografii z 1842 roku. Być może jakiś zajazd działał tu przed urządzeniem Hermannshofu przez Herrmanna Honricha i został uwieczniony przez artystę, chociaż bardziej prawdopodobne jest, że praca została błędnie rozpoznana i w rzeczywistości przedstawia inny zajazd pod Gdańskiem. (źródło reprodukcji: Rembrandt and His Time. Masterworks from the Albertina, Vienna, Milwaukee 2005).

Na miejscu dawnego dworu Hermannshof stoi dziś kamienica oznaczona numerem 12/13.

Podziel się tym ze światemEmail this to someone
email
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

7 komentarzy na temat “Zapomniany zajazd Hermannshof

  1. Przeglądając Wrzeszczańskie witryny natrafiłem na interesujący mnie tekst dotyczący dawnego dworu Hermannshof przy /na/ obecnej ulicy Wasowskiego skrzyżowanie Pileckiego .Znam to miejsce doskonale bo przez ponad 65 lat mieszkałem w tej okolicy i znam wiele ciekawych historii związanych z tym miejscem wielce prawdopodobne jest ze obecny budynek Wasowskiego 12 leży na terenie dawnego majątku ziemskiego i być może został przebudowany w miejsce zajazdu .Z tyłu w podwórzu jest niewidoczny budynek mieszkalny ,dawniej w latach 40/50 była to dawna powozownia i stajnia dla koni ,teren na którym obecnie stoi szpetny budynek biurowy wybudowany w latach 60-tych był niewielkim stawkiem na którym przychodziliśmy poślizgać się.Placyk kończący ul. Wasowskiego obudowany jest pięknym murkiem oporowym i schodami do lasu.W latach 40-tych właśnie w tym miejscu spadły szczątki zestrzelonego przez Niemców samolotu alianckiego bombardującego trójmiasto . O tym fakcie mam relację mojej opiekunki Helenki która w czasach wojennych zamieszkiwała w domu dyr.banku
    gdańskiego przy ul. Pileckiego.Jak wspominała gdy ogłoszono nalot wszyscy domownicy schronili się w piwnicy domu, przeraził ich silny wybuch w pobliżu i duży rozbłysk.po odwołanym alarmie lotniczym ona wraz z innymi mieszkańcami pobiegła zobaczyć co się stało,zobaczyła dymiące zgliszcza i dopalające się resztki samolotu na zboczu w pobliżu schodów prowadzących do lasu,po pewnym czasie pojawiła się specjalna ekipa żołnierzy i po dogaszeniu ognia rozpoczęła penetrację miejsca upadku znajdując poszarpane ciała lotników i wiele elementów samolotu.Również osoby cywilne pozabierały porozrzucane elementy wyposażenia samolotu,które znalazły się potem w okolicznych domach .Po wojnie my jako już chłopcy wymienialiśmy się na elementy z tego samolotu z innymi chłopcami mieszkającymi w pobliżu ,w naszych rękach znalazła się amerykańska rakietnica i resztki spadochronu znalezione na strychu domu Wasowskiego 12/13.

    • Bardzo dziękuję za ciekawą relację!

      Tak, budynek dworu stał na miejscu dzisiejszej kamienicy pod numerem 12/13. Inne zabudowania majątku wyburzono podczas przedłużania ulicy i parcelacji działek, budynek, o którym Pan pisze to zapewne garaż (w tej okolicy powstało ich kilka).

      Zachęcam do lektury mojego artykułu w „30 Dniach”, o którym wspominam w tekście, znajdzie Pan tam wiele informacji o tej okolicy.

    • Panie Krzysztofie,
      świetna historia o „mojej” ulicy, bardzo za nią dziękuję, Czy może Pan jeszcze coś opowiedzieć o dawnych dziejach z ulicy Wasowskiego?
      Pozdrawiam

      • 2 sierpnia 2018r.
        Z historii ul.Szczepana Pileckiego we Wrzeszczu i historii polskiego losu.
        Bardzo lubię blog Pana Jarka Wasielewskiego bo są w nim historie z Gdańska i jego dzielnic.Dziś w upalne lato A.D. 2018 chciałbym napisać o tragicznym zdarzeniu sprzed blisko 70 laty ,które wydarzyło się na tej ulicy i zapisało się w mej pamięci na zawsze.Działo się to pomiędzy rokiem 1947-49 ? ale dopuszczam niewielką różnicę.Byłem małym chłopcem.Urodziłem się w okupowanej Warszawie gdzie znalazłem się z mymi Rodzicami i bratem po ucieczce ich z Gdańska w roku 1939.Rodzice zamieszkiwali przed wojną w Gdańsku przy ul. Gustaw Raddeweg 7 ( powojenna nazwa ul. Szczepana Pileckiego) w domu którego właścicielem był Niemiec Alfred Glagau dyrektor banku Sparrkasse w Gdańsku.Bank mieścił się na wyspie spichrzów za Zieloną Bramą i mostem zwodzonym.Dziś po tym budynku nie ma śladu .Ojciec mój przed II W.W. prowadził własne polskie przedsiębiorstwo importujące zboża i produkty rolne z Polski umiejscowione na Długim Targu.Niemcy gdańscy nie pozwalali przedsiębiorstwom polskim lokalizacji firm z witrynami umiejscowionymi na stronę placu tylko na zaplecze .Ale nie o historii sprzed wojny chciałbym wspomnieć , ale o tym co zdarzyło się na moich oczach w latach powojennych ,przed ” moim” domem i zapisało się w mej pamięci na zawsze.Było przedpołudnie ,to była wiosna lub wczesna jesień w roku 1947-1949.Schodziłem z moją ukochaną opiekunką Helenką po kamiennych schodkach podestu domu.Helenka trzymała mnie za rączkę a w drugiej ręce miała kubełek z śmieciami ,byliśmy już na dolnym podeście schodów, wyszliśmy z mieszkania aby wyrzucić śmieci.Moją uwagę zwrócił młody szczupły człowiek w popelinowym płaszczu idący po przeciwnej stronie ulicy Pileckiego na wysokości budynku nr.3 vis a vis naszego nr.7.Był sam,nikt za nim nie szedł.Zatrzymał się nagle ( 10 mtr. od nas) .Sięgnął do kieszeni płaszcza ,przyłożył dłoń do skroni ,rozległ się wystrzał , upadł ,przez chwilę poruszał się ,na płycie chodnika pojawiła się czerwona plama.Helenka cisnęła wiadro na ziemię ,chwyciła mnie na ręce i pędem pobiegła schodami na górę do naszego mieszkania.Nic z tego co się stało przed chwilą nie rozumiałem.Helenka rozpłakała się w domu ,moi Rodzice byli w tym czasie poza domem.Okna naszego mieszkania z jednej strony umożliwiały obserwację ulicy i miejsca na którym spoczywał ten młody człowiek.Zaintrygowany sytuacją podszedłem do okna i obserwowałem ciąg dalszy zdarzenia.
        cdn jeśli zainteresuje kogokolwiek dalszy ciąg zdarzenia
        Krzysztof

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *